EKIPA

Jesteśmy entuzjastami i pasjonatami kina

Oglądamy filmy od dziecka i wiemy, że tak jak czytanie i pisanie oglądanie ze zrozumieniem jest to przyjemność, umiejętność i prawo. Stanowi często o pozycji człowieka, ma wpływ na jego/jej przyszłość, poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa. A film jest obecnie najczęściej stosowanym środkiem przekazu.

By być biegłym w oglądaniu ze zrozumieniem, podobnie jak w przypadku czytania i pisania, trzeba oglądać różnorodny materiał. By oglądać go mądrze – trzeba rozmawiać o tym, co się obejrzało.
Od 2013 roku organizujemy festiwal w Warszawie. Od 2018 również w Gdańsku.

Chcecie Kino w Trampkach w swojej miejscowości?

dorośli, którzy robią Kino w Trampkach z Wami i dla Was

AGNIESZKA
DRZEWIECKA-PROTIĆ

Założycielka FESTIWALU

ANIA
STADNIK

ZAŁOŻYCIELKA FESTIWALU

karolina
śmigiel

dyrektorka artystyczna

sonia
le pape

project manager

julia
korzeb

organizacja i rozwój
widowni

anna
klamczyńska

telewizja festiwalowa
i koncepcja graficzna

Maks
piłasiewicz

programer

tomek
Zawadzki

PR

julia
bukowska

stażystka

oliwia
jasieniecka

Stażystka

maja
owcarz

stażystka

Przewiń do góry

Agnieszka Drzewiecka-Protić

Ukończyła Wyższą Szkołę Zarządzania i Marketingu w Warszawie, a pracę magisterską pisała o zarządzaniu dystrybucją kinową. Studiowała też produkcję filmową na PWSTiTV. Od początku wiedziała, że będzie pracować przy filmie. Zaczynała w dystrybucji kinowej, później trochę produkcji m.in. przygotowanie dubbingu dla filmów dziecięcych. Ostatnie lata to głównie postprodukcja filmowa. Takie doświadczenie zawodowe daje znajomość cyklu promocji i zachowań widzów oraz świadomość oczekiwań twórców. W trakcie prac związanych z produkcją i postprodukcją, współpracowała z festiwalami Planet Doc Review, Festiwal Filmu i Sztuki DWA BRZEGI, przegląd kina japońskiego. Wychowałam się na filmach dla dzieciaków, a potem dla nastolatków. Teraz znam film od kuchni, a i tak każdy nowy film oglądam z niezmiennym zainteresowaniem. Emocje są najważniejsze. Kino Pionier w Strzelcach Opolskich stało praktycznie naprzeciw mojego rodzinnego domu. W każdą niedzielę byliśmy ze starszym bratem odprowadzani na poranki. To zresztą jedno z moich pierwszych wspomnień z kina: głowa Misia Koralgola ponad głowami chmary dzieciaków wpatrujących się w ekran. W kinie Pionier siedziałam zawsze w ostatnim rzędzie i od czasu do czasu stawałam na fotel, żeby zajrzeć do kabiny projekcyjnej. Pamiętam wrażenie jakie zrobiły na mnie Wodne dzieci i olbrzymią kolejkę, w której stałam pół dnia, żeby dostać się na Akademię Pana Kleksa. Ale głowę straciłam dla E.T. Wszystko miałam w E.T.! Jak się już odrobinę usamodzielniłam – mogłam sama przechodzić przez ulicę – to kino zaczęło być miejscem spotkań z przyjaciółmi. Chodziliśmy do kina ze śpiworami, gdy w dobie kryzysu kina oszczędzały na ogrzewaniu. Czego się jednak nie robiło dla X muzy. Fascynacja kinem zostaje na lata.
Ania Stadnik

Ania Stadnik

Ukończyła Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie. Studiowała również Gender Studies na UW i scenariopisarstwo w Krakowskiej Szkole Scenariuszowej. Od 2001 r. związana z rynkiem filmowym. Pracowała przy wdrażaniu programu MEDIA w Polsce, w dystrybucji kinowej, w dziale koprodukcji Telewizji Polskiej, przez 4 lata była również szefową Działu Programowego Festiwalu Filmu i Sztuki DWA BRZEGI. Od kilku lat pasjonuje ją pisanie i ulepszanie scenariuszy. Jest współzałożycielką i dyrektorką festiwalu Kino w Trampkach. W latach 2013-2016 dyrektorka artystyczna.
Filmy dla młodziaków od zawsze nie dają mi spokoju. Pewnie dlatego, że bardzo dobrze pamiętam swoje pierwsze kino Syrenka w Ustroniu Morskim, gdzie fotele były zielone, a ja miałam swój ulubiony w ostatnim rzędzie, fotel nr 1. Tam chodziłam z mamą na poranki jako przedszkolak, tam chodziłam na pierwsze filmy dla starszaków. Tam, kilka lat przed 12 urodzinami, obejrzałam swój pierwszy film od 12 lat (był to Biały smok Jerzego Domaradzkiego i Janusza Morgensterna). Ostatnie klasy podstawówki i liceum to już było wychodzenie do kina z przyjaciółmi w celach towarzyskich i poznawczych – te walki o znaczenie – to było coś! Mimo, że dość wcześnie zaczęłam oglądać filmy z dorosłymi bohaterami, te z moimi rówieśnikami na ekranie były dla mnie najważniejsze. Do tej pory, na strychu mojego rodzinnego domu, jest pudełko z biletami, takimi starymi, z rolki…

zdjęcie Karolina Śmigiel

KAROLINA ŚMIGIEL

Jako dziecko totalnie oczarował mnie „Tajemniczy ogród” Agnieszki Holland, który, jeśli mam być szczera, oglądam do tej pory w każde święta (to mój prawdziwy „Kevin sam w domu”). Oglądałam go już pewnie ze 100 razy, zaczynając od kaset VHS, które regularnie niszczyłam od ilości odtworzeń. Ten film to dla mnie kwintesencja kina – magia, piękne zdjęcia, subtelna muzyka i fantastyczna główna bohaterka, z którą się identyfikuję i dzięki której nauczyłam się płakać. Ten film sprawił, że jako 7-latka podjęłam decyzję, że zostanę krytykiem filmowym. Właściwie sprawiła to Agnieszka Holland na równi z duetem Kałużyński-Raczek i ich „Perłami z lamusa”. Pewnie bardziej niż filmy fascynowały mnie rozmowy prowadzących i to kocham w kinie najbardziej – dyskusje, kłótnie, odmienne zdania i emocje.
Krytykiem nie udało mi się zostać, ale całe moje zawodowe (i prywatne w sumie też) życie związane jest z filmem. Zaczęło się od studiów w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, potem przez 6 lat był dział edukacji Stowarzyszenia Nowe Horyzonty (gdzie zrealizowałam kilkadziesiąt projektów, pomysłów i wydarzeń filmowych). Potem Kino Muranów i autorski dyskusyjny klub filmowy, Muzeum Historii Żydów Polskich i działania edukacyjne, warszawska Kinoteka i działania promocyjne. Obecnie koordynuję program edukacji medialnej Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę”, produkuję filmy dokumentalne we własnej firmie UNI-SOLO Studio i prowadzę działania kulturalne w stowarzyszeniu filmowym, które współzałożyłam, a które ma enigmatyczną nazwę Dziki Bez, bo rośnie tam, gdzie chce. Oprócz tego, uczę studentów Warszawskiej Szkoły Filmowej, jak promować swoje filmy i jak dotrzeć z nimi do widzów, a w trampkach tworzę program krótkich metraży dla dzieci, promuję i organizuję wydarzenia.

SONIA LE PAPE

Absolwentka studiów miejskich w ramach kulturoznawstwa na UW. Interesuje się kulturą i powiązanymi z nią zjawiskami, zarówno społecznymi, jak i miejskimi. Obserwuje, bada, podziwia i krytykuje warszawską tkankę miejską wraz z jej ciągłymi zmianami, procesami rewitalizacyjnymi i zaangażowaniem społecznym mieszkańców. Lubi podglądać różne fundacje i działaczy, którzy są aktywni na polu animacji kultury. Czas wolny uwielbia spędzać na sali kinowej oraz na festiwalach filmowych. To miejsca, gdzie można choć na chwilę oderwać się od codziennego życia. Dlatego też aktualnie jest zawieszona między filmem, a miastem i próbuje znaleźć wspólną oś.
Jednym z moich największych skarbów dzieciństwa była kolekcja filmów na VHS. Nieustanne oglądanie, przekładanie i przewijanie małych pudełek sprawiały mi chyba największą radość, tym bardziej przyjemną, gdy zostawałam sama w domu i nikt mi w tym nie przeszkadzał. W pogoni za ulubionymi scenami z ukochanymi bohaterami, sprawdzałam granice wytrzymałości domowego sprzętu. Szczególnie dotkliwie odbiło się to na „Zakochanym kundlu”, gdy chcąc spisać słowa piosenki, uszkodziłam trwale kasetę. To wydarzenie poniekąd nauczyło mnie szacunku do dzieła filmowego, i celebracji samego momentu oglądania.

julia korzeb

JULIA KORZEB

Praca z dziećmi to moja pasja, wszystko co należy do ich świata, należy także do mojego. W tym świecie film ma ogromna moc, potrafi poruszyć serca i dusze odbiorców, od najmłodszych po tych starszych. Jako mała dziewczynka chodziłam do kina z dziadkiem i jestem pewna, że filmy, które oglądałam przyczyniły się do tego, że stałam się osoba otwartą i pełną empatii. Taka inicjatywa, jak festiwal Kino w Trampkach, daje szansę dzieciom i młodzieży na wielowymiarowy rozwój, dlatego bycie jego częścią sprawia mi ogromną przyjemność.

anna klamczyńska

ANNA KLAMCZYŃSKA

Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydziale Grafiki. Przy filmie pracowała wcześniej jako aktorka i aktorka dubbingowa, i to teatr, film i muzyka były wtedy najważniejsze w życiu. Teraz też, ale od strony plakatu, montażu, realizacji. Na co dzień współpracuje z teatrami w Warszawie i Waszyngtonie.
Przez to, że mieszkałam w dzieciństwie w małej miejscowości pod Warszawą, wyprawy do kina były rzeczywiście ogromnymi wydarzeniami, na które wybieraliśmy się całą rodziną. Najpierw długa (pewnie półgodzinna…) podróż samochodem, później kupowanie biletów i oczekiwanie na film. Przy każdej smutniejszej scenie od zawsze wylewałam tony łez (razem z moją mamą do spółki). Zostało tak do dziś, tak samo jak siadanie w 13 fotelu w XI rzędzie lokalnego kina, w którym bywało, że oglądałam filmy praktycznie sama.

Maks piłasiewicz

MAKS PIŁASIEWICZ

Ukończył studia kulturoznawcze w Instytucie Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Pasjonat kina i dalekich podróży. Najchętniej łączy obie te rzeczy poznając najpierw filmy z krajów, do których podróżuje. Miłośnik kinematografii bałkańskiej, o której przygotowuje pracę magisterską. Zaczynał od organizacji własnego DKFu w Augustowie, później wolontariat przy dużych festiwalach filmowych w Polsce, ostatnio praca przy Reykjavik International Film Festival i w końcu, co najważniejsze, przy Kinie w Trampkach.
Pamiętam ten seans. Miałem 6 lat. Film widziałem już kilka dni wcześniej w kinie, choć tak bardzo mi się podobał, że chciałem go zobaczyć raz jeszcze. Namówiłem rodziców (przy użyciu skomplikowanej sztuki dziecięcej perswazji), żeby poszli ze mną raz jeszcze. Pamiętam jak bardzo było mi przykro, że na ten seans przyszedłem jako jedyny i kino zdecydowało się nie puścić tego filmu. Przez następne 18 lat nie mogłem sobie przypomnieć co to był za film. Dopiero praca przy Kinie w Trampkach odświeżyła mi pamięć.
Nauczyłem się za to celebrować każdy kolejny kinowy seans. Chyba stąd ta miłość do kina.

Tomek Zawadzki

Tomek zawadzki

Podróżnik, ekspert PR, animator kultury, reportażysta
radiowy, fotograf, miłośnik spania w hamaku, poszukiwacz przygód i
wieczny student łódzkiej Filmówki. Zafascynowany dźwiękiem i muzyką
filmową. 

JULIA BUKOWSKA

Studiuje kulturę współczesną na Uniwersytecie Humanistycznospołecznym SWPS. Na razie fascynuje ją wszystko, co zawiera się w studiach nad kulturą, jednak wyjątkowo interesuje ją wpływ sztuki i kultury popularnej na codzienność odbiorców, a także doświadczenia związane z życiem w mieście.
Miałam to szczęście, że kilka minut od domu wybudowano pewien multipleks i wyjście do kina nie było już czymś trudnym. Wychowałam się na produkcjach Disney’a i tak właśnie wspominam swoje pierwsze seanse filmowe. Uwielbiałam śpiewać i tańczyć do utworów z bajek, wciąż odgrywałam ulubione sceny z filmów. Szybko w mojej głowie pojawiło się marzenie – stać się gwiazdą. Nieważne w jakiej dziedzinie – film, teatr, muzyka, taniec – próbowałam wszystkiego. Dziś zajmuję się tym od strony bardziej teoretycznej.

OLIWIA JASIENIECKA

Ukończyła Warszawską Szkołę Filmową na kierunku Organizacja Produkcji Filmowej i Telewizyjnej. Aktualnie jest na drugim roku Sztuk Społecznych studiów magisterskich na Uniwersytecie Warszawskim. Swoją przygodę z filmem zaczęła jako wolontariuszka na takich wydarzeniach jak: Festiwal Filmowy Tofifest, Mastershot Film Festival, Off Cinema Festival czy Short Waves Festival. Od tamtego czasu interesowało ją jak powstają filmy i co sprawia, że są tak inspirujące. Doświadczenie zdobywała w TalentMedia na stanowisku asystentki kierownika produkcji czy później na praktykach w Filmforum jako pracownica biura organizacyjnego.
Miłość do kina została mi przekazana wraz z genami. Gdy byłam mała, każde wolne popołudnie spędzaliśmy na oglądaniu filmów, zabawach w odgrywanie naszych ulubionych bohaterów czy wyjazdy do kina, które było oddalone o 40 km od naszego domu. Wspólnie przeżywaliśmy wyjątkowe podróże i zmagania postaci na wielkim ekranie. Największe wrażenie wywarł na mnie “Pradawny ląd” opowiadający historię małego dinozaura. Jest to wzruszająca i pełna nadziei opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemii i o tym, że nie wszystko się układa tak jak byśmy chcieli. Od tamtego czasu kieruję się słowami “nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.

MAJA OWCARZ

Studentka Projektowania Innowacji na Uniwersytecie SWPS. Codziennie inspiruje się czymś nowym. Z filmem mocniej związana od liceum, kiedy to nauczyciel języka polskiego zaszczepił w niej i w jej znajomych zamiłowanie do kina. Od tamtej pory, bywalczyni festiwali filmowych w całej Polsce. Jak tylko może, spaceruje, bo to dodaje jej energii i pozwala na zachwycanie się miastem oraz jego wpływem na ludzi. Amatorsko entuzjastka architektury.
Jako małej dziewczynce, bliskie były mi księżniczki i psy. Objawiło się to w zamiłowaniu do dwóch bajek, “Pięknej i Bestii” oraz “Zakochanego kundla”. Było ono na tyle duże, że płyty nie wytrzymywały częstotliwości domowych seansów. Wszystkie piosenki z tych i innych bajek Disneya znam do dziś. Śpiewanie ich na głos to antidotum na każdy gorszy dzień.
Niewiele czasu minęło, gdy mój gust się zmienił i księżniczki zostały zastąpione dinozaurami. Moim ulubionym filmem został “Park Jurajski”. Muzyka skomponowana przez Johna Williamsa nadal sprawia, że mam ciarki na całym ciele. Gdy rodzice, kupili ten film na płycie, okazało się, że nie ma on polskiego lektora, a jedynie napisy. Ja byłam w takim wieku, że nie umiałam jeszcze tak szybko czytać, więc rodzice na zmianę dubbingowali każdy mój seans. Oglądałam to na tyle często, że znali tekst prawie na pamięć, a i ja z czasem nauczyłam się czytać szybciej.